2010-11-1
Tym razem uzbrojony w baterie i kartę pamięci - nie tak jak wczoraj.
Można trzaskać Bracketingiem, a potem HDRki :)
Zamiast na cmentarz to do parku - też dobry sposób na wywoływanie...
starych duchów.
Korowate, fakturowate, zielonkawe.
Dotykanie wskazane, prawie jak smakowanie.
Rdzawi, starzeje, porasta, a potem odpryskuje.
Powolny rozkład. Koroduje, kora była.
Niezdrowo.
Urwany, związany, skręcony, a jak ty byś się czuł?
Czerń się cieniu.
A teraz w całej okazałości, całość całości.
Wśród liści i drzew, kroi przestrzeń,
zamyka tanią drogę.
Idziesz jak po sznurku a tam łańcuszek.
Każdy kiedyś nie wytrzyma... przepuści raz, wypuści drugi,
za razem kolejnym się przeleje, się napnie i nie wytrzyma,
i pęknie.
Zielony, a gdzieś tam czerwień, małe fabryki, małe zawody.
Podobno brązowy to kolor biedy. Podobno pieniądze szczęścia nie dają.
A z tego zdjęcia jestem bardzo zadowolony... jakoś tak wpadło samo w fotoaparatu oko.
Nie zaprasza, nie przeprasza, nie gryzie?
Zobaczyłem jeszcze światło,
więc zrobiłem zdjęcie,
a ono się przechyliło, wybrało własną opcję.
Nic ciekawego. Jakieś miejsce, gdzie nic się nie dzieje.
Właściwie pomyłka, ale czasami może ktoś wie lepiej.
Kiedy nic się nie udaje. Udaj się na inną stronę, w inne miejsce.
Poszukaj odbicia, sam bądź dnem, po co tak daleko chodzić.
Obrażeni na siebie.
A mówiłem nie ruszać się, bo robię zdjęcie.
Jakby ciemność chciała połknąć coś z tego rozświetlenia.
Wspinanie, czołganie, zabawa wesoła.
Wybierz sobie kolor, który bardziej pasuje do koloru Twoich oczu.
Wsiadł do autobusu człowiek z liściem w głowie... gdzieś tam mu chodził po głowie.
Masz do wybory, albo siadasz na tej kupiastej, albo na wirtualnej.
Nikt nikogo do niczego nie zmusza. My wychodzimy.