2008-12-13
Zespół Illusion powstał w roku 1992, a już w następnym roku wygrał pierwszą edycję konkursu Marlboro Rock-in. Nagrodą w konkursie było nagranie płyty i tak powstał pierwszy album pt. "Illusion". Z takimi hiciorami jak "Cierń", czy "Na luzie". Płyta pomimo porównań go grandżu, aż tak grandżowa nie była. Fajne ciężkie riffy i mądre teksty Lipy, a przede wszystkim jego wokal.
Następna płyta pt. "Illusion 2" miała chyba najlepsze mięsiste brzmienie jakie wtedy można było osiągnąć w polskich studiach. "Nóż" stał się wielkim hitem, chociaż wcale na hit się nie nadawał - piosenka o kelesiu, który chodzi po mieście, żeby przylać komuś w ryj w dzisiejszych czasach nie mogła by być na szczytach list przebojów, a jednak za sprawą Illusion tak się stało. Teraz Doda, czy inny Feel wyznacza dziwne kierunki muzycznych list przebojów.
Później było niestety troszkę słabiej, choć "Illusion 3", także sprzedał sie znakomicie. Zresztą sam pamiętam jak kupiłem sobie kasetę na sławnych Odjazdach, które odbywały się w Spodku w roku 1995 (kurde! szmat czasu).
Na koncertach ten zespół dawał z siebie wszystko, co można usłyszeć na płycie "Illusion 4 - Bolilol Tour". Na koniec zaserwowali nam płytę "6" - może tyle o tej płycie.
14 listopada 1999 roku w gdańskim klubie "Kwadratowa" odbył się
pożegnalny koncert zespołu. Trwał ponad 2 i pół godziny. Po 9 latach milczenia zespół znów stanął na scenie i nie wiedzieć czemu wybrali Wrocław i Halę Ludową (Stulecia). Świetny pomysł!
Oprócz Illusion na zagrali także: Hunter (nie widziałem niestety), Coma (nie lubię niestety) oraz Acid Drinkres (bez Olassa niestety!).
Może to prawda o nas, nic nowego, a jednak powiem to:
Niby dajemy jednym słowa lecz słowo rzucamy w słomę rąk
Bogaczy, nędzarzy
Do Wrocławia 13 grudnia zjechali fani ciężkiej muzy chyba z całej Polski. Kiedy wchodziłem przez bramkę do Hali usłyszałem znajome dźwięki śląskiego akcentu, ale byli też ludzie z pomorza i innych rejonów Polski.
Gdzieś tak po trzecim kawałku Titus przywitał się z publicznością - Sie ma Wrocław! - i dodał: Jak pewnie niektórzy wiedzą, a inni zauważyli, gramy we trzech.
Każdy fan Acidów wiedział o tragedii, która miała miejsce w Krakowie 30 listopada.
Naprawdę miłe (idiotyczne słowo w takim momencie) było to, że Olass był też na koncercie, chociaż tylko na zdjęciu i w klipie na telebimach.
[*][*][*]
Chociaż we trzech dali ostrego czadu.
Podobno na koncercie było około 10 tysięcy ludzi. Większość fanów przyjechała przede wszystkim, żeby zobaczyć znowu Illusion. Pomimo 9 lat milczenia piosenki były odśpiewane chóralnie.
Pamiętam hasło promujące pierwszą płytę: Rzeczywistość to nie wszystko - czas na ILLUSION!
Oj, kiedy to było, a jednak te dźwięki się nie starzeją, a na koncercie - tym bardziej.
Jak dobrze liczę to mój piąty koncert Illusion i liczę... na więcej! Chociaż Lipali też łykam.
...czyli z grubej rury, a co tam się mieli rozdrabniać! Potem było już tylko lepiej, ale ciągle mam wrażenie, że zespół Illusion, to był Lipa - facet ma taką charyzmę, że przyćmiewa resztę muzyków na scenie.
Było znakomicie! Wpadł też Guzik na Wojtka. Chociaż brakowało mi kawałków z 1, ale koncert musiałby trwać chyba dwa razy dłużej, a nawet więcej, żeby wszystkim dogodzić.
Nie tylko ja miałem wrażenie, że podczas utworów z 6, zespół nie wiedział co czyni i się po prostu na scenie motał. Nawet Lipa śpiewał te kawałki bez przekonania - ta płyta to już musiał być koniec Illusion - wewnątrz.
Po krótkiej przerwie na scenie pojawili się z gitarami akustycznymi, czyli coś nowego. Na scenie pojawił się wreszcie Jerry, którego podczas czadowej części koncertu zastąpił, hmmm... nie pamiętam, ale to nie Jerry był ;)
No to zagrali balladki: Cierń, Choćby jęk... i oczywiście Tylko...
Nikt nie chciał jeszcze kończyć, a więc zespół musiał wrócić na scenę i zagrali jeszcze raz Nóż, a więc jak zaczęli tak skończyli.
Teraz czekać pozostaje na nową płytę LIPALI.