2006-11-14
Dzień ostatni - wyjazd z Pucka do Wrocka.
Po bankiecie, po kotlecie, po śniadaniu, itd.
Spakowani, skacowani, skamieniali (?), itp.
W drodze na PKP z torbami, zapasami, uśmiechami.
Żeby ciotka nie skakała to by laczka zgubiła,
albo jakoś tak. Pozdrowienia i uważaj na nogi.
Przesiadki, przesiadki, przesiadki...
Jestem piękny i mam wspaniałe mięśnie.
Jak widać nudy w tym pociągu straszne.